Cholestaza i cukrzyca w ciąży: Jaką dietę stosować?

Home/Ciąża/Cholestaza i cukrzyca w ciąży: Jaką dietę stosować?

Jakiś czas temu napisałam dwa wpisy o cholestazie ciężarnych. W jednym z nich wspomniałam, że oprócz tej choroby miałam również cukrzycę ciążową. Takie połączenie chorób zdarza się dość rzadko, więc nie pogłębiałam tego tematu. Jednak, ku mojemu zaskoczeniu, regularnie dostaję zapytania od Czytelniczek, jak radziłam sobie z łączeniem diety cukrzycowej i wątrobowej. W obydwu chorobach właściwe odżywianie się jest podstawą leczenia, ale problem polega na tym, że diety te w dużej mierze wykluczają się wzajemnie. W związku z Waszymi pytaniami postanowiłam zamieścić odpowiedź na blogu.

Jeśli tu trafiłaś, to prawdopodobnie borykasz się z jedną ze wspomnianych wyżej chorób, dlatego poniżej zamieszczam linki do wpisów o moich doświadczeniach i wiedzy zdobytej na temat #cholestaza. Wkrótce pojawią się również podobne artykuły o cukrzycy. Może Cię to zainteresuje:

Przejdźmy teraz do konkretów. Jaką dietę powinnyśmy stosować przy cukrzycy i cholestazie ciążowej? Niestety nie ma na to jednej odpowiedzi. Tych diet nie da się połączyć. Jak byśmy nie próbowały, to zawsze coś będzie nie tak. Przyznam szczerze, że lekarze i dietetycy też niewiele potrafili tu wymyślić. Raz słyszałam, że mam trzymać dietę wątrobową, innym razem, że cukrzycową. Ostatecznie, gdy trafiłam do szpitala z powodu cholestazy (miałam bardzo wysoki poziom kwasów żółciowych – jest to niebezpieczne dla dziecka), stanęło na tym, że dostałam zalecenie o stosowaniu diety mieszanej, jednak z większym naciskiem na cukrzycową. Pani ordynator wyjaśniła mi, że sama dieta wątrobowa na tym etapie już niewiele da i musimy włączyć silne leki na poprawienie wskaźników wątrobowych. Natomiast nie możemy dopuścić do tego, żeby skakał mi cukier. Dlatego też miałam zalecone, aby stosować taką delikatniejszą wersję diety cukrzycowej, eliminując rzeczy, które bardzo podrażniają wątrobę. Ciężko to zdefiniować i pełno w tym sprzeczności, więc najlepiej będzie jak opiszę, jak to wyglądało w praktyce.

Żeby jednak Was nie załamywać, to na początku powiem, że istnieje jedna wspólna podstawa. W obydwu dietach należy jeść chude mięso i wędliny oraz ryby. To jest już jakiś konkret, punkt wyjściowy. Szczególnie, że są to produkty, które powodują uczucie sytości. Na pewno też warto pić dużo wody.

Z wszelkimi dodatkami jest trudniej, ponieważ to właśnie tu obie diety wzajemnie się wykluczają. Dieta cukrzycowa wymaga jedzenia surowych warzyw i owoców o niskim indeksie glikemicznym. Chleb, ryż i makaron powinny być ciemne, pełnoziarniste. W dodatku wszystko, co podajemy na ciepło, gotujemy al dente. Jednak te rzeczy są niewskazane przy cholestazie, ponieważ podrażniają wątrobę. Cholestaza wymaga lekkostrawnej diety: pszenne bułeczki, rozgotowany biały ryż lub makaron. Warzywa i owoce również powinny być po obróbce termicznej. Czyli taki rozgotowany, biały ryż z rozdrobnionym, gotowanym jabłkiem jest jak znalazł na wątrobę, ale chyba nie muszę mówić jak po tym strasznie skacze cukier?

Jak widzicie, nie da się tego pogodzić, ale przecież nie możemy przestać jeść. Nie możemy też ograniczyć się do samego mięsa, gdyż to mogłoby mieć tragiczne skutki. Trzeba więc szukać złotego środka. Ja metodą prób i błędów, wypracowałam następujące kompromisy:

  • Śniadania: Jadłam głównie kanapki. Używałam pieczywa typu graham. Jest to po prostu pośrednia wersja między białym, a ciemnym, pełnoziarnistym pieczywem. Do kanapek dodawałam listek sałaty, chudą wędlinę, obranego ze skórki pomidora (wszelkie skórki z owoców i warzyw mogą być drażniące dla wątroby). Dobrym rozwiązaniem jest też picie soków warzywnych, w tym pomidorowych, lub jedzenie surowych, ale drobno przetartych warzyw, gdyż są one łagodniejsze dla wątroby niż warzywa w zwykłej postaci.
  • Zupy: Jadłam delikatne zupy, gotowane na chudym mięsie.
  • Obiady: Podstawą oczywiście było chude mięso. Do tego zazwyczaj jadłam różnego rodzaju kasze. Zdarzało mi się też jeść niewielką ilość ziemniaków albo biały ryż i makaron, ale w ramach kompromisu ugotowany al dente. Uzupełnieniem była surówka typu starta marchewka z jabłkiem (taka, jaką daje się małym dzieciom) lub lekko podgotowane warzywa.
  • Podwieczorki: Dopiero o tej porze mogłam pozwolić sobie na jakiś nabiał, np. chudy twarożek lub jogurt naturalny, ponieważ, w godzinach porannych po nabiale, bardzo skakał mi cukier. Czasem dodawałam sobie odrobinę płatków owsianych. Dobrym pomysłem jest też obrane jabłko lub inny niezbyt słodki owoc. Przyznam się jednak, że zdarzało mi się zjeść pomarańcza lub małego banana.
  • Kolacje: Tu niestety znowu kanapki na grahamce. Po prostu po tym najlepiej się czułam i udawało mi się zachować w normie poziom cukru. Do wieczornych kanapek często jadłam plaster żółtego sera. Żółty ser był tematem spornym u moich dietetyczek, ale o tym napiszę więcej w artykule o cukrzycy ciążowej, do którego się przymierzam.

Co jest zabronione? Na pewno nie wolno jeść żadnych słodyczy, ani słonych przekąsek. Nie można też jeść tłustych i ostro przyprawionych potraw. Jeśli będziesz się tego bezwzględnie trzymać, to już jest połowa sukcesu.

Czego jeszcze musisz pilnować? Na pewno powinnaś konsultować się z lekarzem. Możesz też udać się po poradę do dietetyka. Najlepiej w odpowiedniej poradni dla kobiet w ciąży. Ja byłam na szkoleniu w poradni cukrzycowej, która funkcjonuje przy ul. Karowej w Warszawie. W moim odczuciu były to rewelacyjne warsztaty. Otrzymałam też sporo świetnych materiałów na temat diety przy cukrzycy ciążowej. Wracając do tematu, bezwzględnie musisz mierzyć sobie cukier na czczo i w określonym czasie po posiłkach. Jeśli masz problem z utrzymaniem właściwego poziomu cukru, to staraj się modyfikować dietę. Jeśli to nie pomoże, skontaktuj się z lekarzem. Być może trzeba będzie włączyć do leczenia insulinę. Musisz też obserwować siebie i własne ciało, czy nie nasilają się charakterystyczne dla cholestazy objawy (o których pisałam we wcześniejszych artykułach). Jeśli cokolwiek się dzieje, biegnij do lekarza i poproś o skierowanie na badania (przede wszystkim na poziom kwasów żółciowych).

Na koniec Ci powiem, że mimo wielu stresów, które przeżyłam pod koniec ciąży, moje dziecko urodziło się zdrowiusieńkie, bez cukrzycy i innych możliwych powikłań. Co ja mówię o powikłaniach – mój synek nawet kolki niemowlęcej nigdy nie miał, mimo że podczas karmienia piersią jadłam wszystko. Tak więc trzymam kciuki za Ciebie i Twoje dziecko! Pamiętaj, że te choroby nie są dużym zagrożeniem, jeśli są w odpowiednim czasie zdiagnozowane i odpowiednio leczone.

Słówko na koniec: Nie jestem lekarzem ani dietetykiem. Przedstawiłam Wam wskazania dietetyczne, które zebrałam na własne potrzeby w wyniku konsultacji z lekarzem i dietetykiem oraz z materiałów informacyjnych, które dostałam w szpitalu. Każdemu polecam konsultować swoją dietę indywidualnie z fachowcami :)

Zdjęcia: Pixabay.com/CC0