„Co #10godzin myślę o tym, jakie życie jest piękne” – taką refleksję można było ostatnio przeczytać na fanpage Małgorzaty Kożuchowskiej. Magdalena Różczka w tym samym czasie wyznała: „Czy wiecie, że średnio co #10godzin odpływam w równoległy świat marzeń i…. nie ma ze mną kontaktu?”. Konrad Kruczkowski, autor bloga Halo Ziemia podzielił się natomiast takimi przemyśleniami: „A gdyby pojazdy komunikacji miejskiej zamienić w mobilne biblioteki? Kindle pokazał mi właśnie, że czytam średnio co #10godzin – wtedy, kiedy podróżuję autobusem.”

Podobne wpisy można było przeczytać na profilach innych popularnych osób. Co łączy te wypowiedzi? Łatwo zauważyć powtarzający się w nich tag: 10 godzin. Było to preludium do kampanii informacyjnej o tej samej nazwie, zorganizowanej przez Fundację Gajusz.

  • Kampania 10 godzin
Co 10 godzin w Polsce zostaje porzucone jedno dziecko. Brzmi przerażająco. Statystyki są jednak nieubłagane. Rocznie, około 800 noworodków jest pozostawianych w szpitalu. Jeśli jeszcze dodamy do tej liczby dzieci znalezione w oknach życia i innych miejscach, to okazuje się, że rzeczywiście średnio co 10 godzin w naszym kraju dochodzi do porzucenia dziecka.

Psycholodzy zgodnie twierdzą, że w pierwszym okresie życia miłość i bliskość drugiego człowieka są niezbędne. Jeśli potrzeba ta nie zostanie zaspokojona, trauma związana z porzuceniem, pozostanie na całe życie… (źródło)

  • Dlaczego śmietniki?
Spoty kampanii są emitowane w telewizji, radiu, Internecie. W filmiku słyszymy płacz dziecka i widzimy kobietę pochylającą się nad śmietnikiem. Jest to smutny obraz, ale niestety bywa prawdziwy. Znamienne jest też umiejscowienie plakatów informacyjnych. Oprócz zwykłych billboardów, plakaty możemy zobaczyć również… na parolach śmietnikowych. Skąd to zestawienie tematu ze smietnikami? Pomijając bezpośrednie skojarzenie, bardzo mocno przemawia do mnie też komentarz organizatorki, Anny Rajskiej-Rutkowskej: „Chcieliśmy wzmocnić efekt i dotrzeć do jak największej liczby ludzi. Każdy z nas wyrzuca śmieci, ale robi to zapewne rzadziej niż raz na 10 godzin. Stąd to zderzenie kampanii społecznej z takim miejscem jak śmietnik. Szczególnie ważne jest dla nas nagłośnienie problemu”. (źródło)

  • Cel kampanii: Uświadamiać i pomagać
Kampania Fundacji Gajusz ma uświadomić nam, jak duża jest skala zjawiska porzuceń dzieci, ale ma również przyczynić się do jej zmniejszenia oraz łagodzenia skutków porzuceń. Fundacja chce informować rodziny które znalazły się w trudnej sytuacji o możliwych formach wsparcia prawnego, psychologicznego czy materialnego. Fundacja chce też iść o krok dalej i wpływać na procedury oraz stan prawny w zakresie sprawowania opieki zastępczej nad niemowlętami.

Porzucone dzieci trafiają do rodzin zastępczych, ale z powodu ich deficytu, opiekę nad nimi przejmują instytucje tj. interwencyjne ośrodki preadopcyjne (w Polsce są tylko 3!) lub domy dziecka, które niestety nie są przygotowane do opieki nad noworodkami i, zgodnie z ustawą o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, nie powinny sprawować opieki nad dziećmi poniżej 10 roku życia Po dopełnieniu formalności, dzieci odnajdują swój nowy dom u rodzin adopcyjnych. (źródło)

  • Niezwykłe miejsce – Tuli Luli
Fundacja pomaga nie tylko rodzicom, ale przede wszystkim porzuconym dzieciom. W październiku ubiegłego roku, organizacja otworzyła ośrodek pre-adopcyjny Tuli Luli. Jest to dopiero trzecie takie miejsce w Polsce. W Tuli Luli jest miejsce dla 20 dzieci w wieku od 3 dni do 2 lat. Maluszki mają 5 pięknie urządzonych pokoików.

Porzucenie dla dziecka to katastrofa, koniec świata, fizyczny ból, rozpacz i strach. Bardzo wiele trzeba zrobić, żeby naprawić to, co zostało zepsute w idealnym dotąd świecie dziecka. W świecie, którego dopiero się uczy i który poznaje. W świecie, w którym to dorośli zawiadują jego losem. Utulić, nakarmić, odbudować wiarę w miłość, sprawić, by mogło zaufać na nowo… (źródło)

Z założenia, każde dziecko w Tuli Luli ma 3 opiekunów. Dba się o to, aby maluszkiem zajmowały się te same osoby. To ważne, ze względu na budowanie poczucia bezpieczeństwa. Pracę opiekunów wspomagają wolontariusze. Dzieci są zadbane, najedzone i wypielęgnowane, ale przede wszystkim są tulone, bawione i noszone, aby od początku czuły się kochane. Dzieci mają również zapewnioną opiekę specjalistyczną, np. rehabilitanta, logopedę, lekarza.

Dziecko może zamieszkać w Tuli Luli dopiero, gdy biologiczni rodzice podpiszą wstępną zgodę na adopcję. Ośrodek jednak daje im sześć tygodni na podjęcie ostatecznej decyzji. W tym czasie rodzice mogą spotykać się z dzieckiem. Mogą nawet zostawać z nim na noc w specjalnie przygotowanym na tę okazję pokoju. Z sypialni dla rodziców mogą również korzystać osoby, które starają się o adopcję. Dzięki temu, od początku mają możliwość budować bliskie relacje z dzieckiem, które chcieliby przyjąć do rodziny.

Zaciekawił Cię ten tekst? Polub proszę nasz profil na Facebooku, aby być z nami w kontakcie.
Zachęcam Cię także do zostawienia komentarza pod artykułem.

Niedawno napisałam artykuł o innym ośrodku działającym pod skrzydłami Fundacji Gajusz. Zachęcam do przeczytania: Hospicjum perinatalne – miejsce wzruszających powitań i trudnych pożegnań. Jeśli chcielibyście wesprzeć działalność Fundacji, to niezbędne informacje znajdziecie na stronie Fundacji Gajusz oraz Kampanii 10 godzin.