W Pracowni Pod Bezchmurnym Niebem życie toczy się odmiennym, baśniowym rytmem.

Ala, Tola i Pola przymierzają nowe sukienki, które uszyła im Pani Agata. Pola ma kruczoczarne włosy więc malinowa sukienka podkreśla jej urodę. Ala zdecydowała się na pudrowy róż, który świetnie pasuje do jej pięknych blond włosów. Tola jest ślicznym rudzielcem więc zielona sukienka okazała się strzałem w dziesiątkę. Truskawka nie podziela ich entuzjazmu. Siedzi naburmuszona w kąciku, bo skończyły się wakacje. Jeszcze nie wie, ile przygód ją czeka w nowym roku szkolnym! Pani Wiosna podziwia uroki nadchodzącej jesieni, ale na wszelki wypadek usiadła obok pięknej, różowej lampy w stylu retro, aby nieco się ogrzać. A gdzie Ruda?

Nie ma Rudej? Pani Agata rozejrzała się po Pracowni. Tu jesteś! – okazało się, że Ruda schowała się do wiklinowego koszyka, bo bardzo chciała pojechać z Panią Agatą na zakupy. Liczyła, że w pobliskiej pasmanterii upoluje coś niezwykłego. Chce ładnie wyglądać, bo już niedługo wybiera się w daleką podróż, żeby poznać swoją najlepszą przyjaciółkę – małą Zuzię. Będzie towarzyszyć jej podczas pierwszych, trudnych dni w przedszkolu! Wszystkie te piękne Szydełkowe Damy są dziełem Pani Agaty, z którą mam przyjemność porozmawiać o jej hobby.

Jak się zaczęła Pani przygoda z rękodziełem?
– Prace szydełkowe podglądałam u mamy. To właśnie mama i jej serwetki zmotywowały mnie do nauki i choć początki szły topornie, to jakoś mi dalej poszło.

Skąd czerpie Pani inspirację?
– Tak się zastanawiam i hmm.. chyba zewsząd. Są to bajki, czasem gotowy projekt rodzica czy dziecka, przeglądam portale tematyczne (głownie zagranicznych koleżanek) i czasem trafiają się tam takie perełki, że aż ręce świerzbią, żeby złapać za szydło i odtworzyć to cudo.

Jak duże są lalki i z czego są wykonane?
– Przytulanka jest sporych rozmiarów, bo ma ponad 40 cm, no i zrobiona jest z mieszanki bawełny i poliakrylu, więc nie dość, że milusińska, to w ogóle się nie mechaci.

Ile czasu zajmuje Pani wykonanie jednej rzeczy?
– Niestety, szydełkowanie jest czaso i praco – chłonnym zajęciem. Średnio potrzebuję dwóch dni, aby praca była wymuskana w każdym calu i gotowa do dalszej drogi.

Czy woli Pani pracować rano, wieczorem, a może w nocy?
– Przede wszystkim jestem pełnoetatową mamą i żoną. Nie mogę poświęcić 100% czasu na swoją pasję… Zimą i jesienią pracuję głownie nocami, natomiast gdy robi się cieplej, puszczam swoją latorośl na powietrze i ja gdzieś tam w kąciku sobie dłubię. Jeśli nie dopada mnie totalne zmęczenie, to nie mam nic przeciwko pracy wieczorami.

Czy ma Pani może jakąś ciekawą historię lub miłą przygodę związaną z Laleczkami?
– Chyba raczej Pani tutaj nie zaskoczę, bo dla mnie każdorazowo miłą przygodą jest oddanie do rąk własnych gotową lalę i ciepłe słowa ze strony odbiorcy, a przede wszystkim radość i zachwyt najmłodszych. To coś niesamowitego jak druga osoba zachwyca się tak zupełnie szczerze tym, co sami stworzyliśmy od zera…

Dziękuję za rozmowę!

Zdjęcia pochodzą z Pracowni pod Bezchmurnym Niebem.